Windows Server 2012 na VMware ESXi 4.1

Jeśli próbujesz właśnie stworzyć maszynę wirtualną na Esxi 4.1.0 i postawić na niej Windows Server 2012 (w tym również R2), to z pewnością napotkasz problemy. Po stworzeniu maszyny skonfigurowanej wstępnie pod Windows Server 2008R2 i wprowadzeniu początkowej konfiguracji (Ram, procesory, podłączony napęd) odpalasz maszynę i Twoim oczom ukarze się piękny niebieski obrazek, a następnie maszyna będzie się bez końca restartować:

w2k12

 

Nie pomaga zmiana ustawień serwera, jak dodanie RAM-u, zwiększenie dysku, czy ilości procesorów. Co natomiast pomoże, to wgranie tego pliku: bios.440 do datastore’u, gdzie znajdują się pliki *.vm* maszyny oraz edycja jej ustawień w pliku .vmx. Wszystko znajdziesz w menu Home->Datastores->[Datastore gdzie jest postawiona maszyna]->PPM na Datastorze i „Browse Datastore”->przechodzisz na maszynę i wgrywasz plik – „Upload files to this datastore”->Upload File.

Żeby maszyna korzystała z tego pliku należy jeszcze dodać kilka linijek w pliku .vmx i wgrać go w to samo miejsce (nadpisać):

 

bios440.filename = "bios.440.rom"
mce.enable = TRUE
cpuid.hypervisor.v0 = FALSE
vmGenCounter.enable = FALSE

 

Po wgraniu tego pliczku i edycji pliku konfiguracyjnego .vmx maszyna z Windows Server wystartuje normalnie i można spokojnie zainstalować system. Co ciekawe VMware Tools instalują się już bez problemu:

Przechwytywanie

GPO – brak Internet Explorer Maintenance

Zaistniała potrzeba stworzenia nowej polityki dla wydzielonego OU. Miała ona dotyczyć ustawień przeglądarki Internet Explorer, a konkretnie chodziło o napis w górnym pasku (tytułowym) przeglądarki: „Internet Explorer dostarczony przez <<tu wstaw nazwe firmy>>. Ustawienie to znajduje się w gałęzi User Configuration-> Windows Settings -> Internet Explorer Maintenance -> Browser User Interface -> Browser Title. To znaczy powinno się znajdować. Okazuje się bowiem, że jeśli na kontrolerze domeny zainstalujemy nowszą wersję przeglądarki niż IE8, to nie będziemy w stanie zmienić już tego konkretnego ustawienia. Tak samo jest na stacjach z zainstalowanym dodatkiem administracji zdalnej RSAT – jeśli masz coś nowszego niż IE8, to nie poszalejesz:

Przechwytywani22e

Rozwiązaniem jest znalezienie jakiegoś starego kontrolera domeny ze starszą wersją przeglądarki i uruchomienie na tym kontrolerze edytora polityk GPO. Wtedy wszystko działa i naszym oczom ukazuje się magiczne ustawienie:

 

PrzechwytywanieMożna zapewne zmniejszyć wersję IE do poprzedniej (7 albo ewentualnie 6) i polityka GPO powinna się pokazać, ale Microsoft zaleca korzystanie IEAK, czyli Internet Explorer Administration Kit, w którym możemy stworzyć wcześniej zdefiniowane paczki instalacyjne przeglądarki zamiast sterować ustawieniami z poziomu polityk.

 

I za to właśnie nie lubię produktów Apple

Ahhhh… produkty Apple. Nic nie mam do tej firmy, naprawdę. Jak to ktoś kiedyś ładnie ujął: fantastyczna firma designersko-marketingowa. Ktokolwiek zajmował się jednak nieco dłużej komputerami i ma pod opieką środowisko oparte o Windowsy i/lub Linuxy wie, że produkty tej firmy to prawdziwe przekleństwo. Począwszy od wkładania karty SIM (która oczywiście jest wersji nano w nowym iPhone 5 – potrzebujesz wycinarki albo specjalnej karty), poprzez niestandardowe okablowanie (nie pasuje nawet to z poprzedniej wersji iPhone, podczas gdy akurat wszyscy producenci uzgodnili standard microUSB), na fatalnym (dla admina) oprogramowaniu kończąc. No ale takie to już niestety czasy, że biznes wymaga, to się biznesowi kupuje i daje. Kiedyś można było dać starą Nokię, która dzwoni i obsługuje smsy. Teraz? Teraz biznes musi mieć ładnie skrojone cacko, które jest szybkie, eleganckie i najlepiej drogie.

No to dostałem taki telefon do skonfigurowania. Trzeba było przenieść kontakty z Blackberry Bold, konkretnego modelu nie wspomnę, ale ten aparat miał około 2 lat. Zaczęło się banalnie: uruchamiam Blackberry Desktop Software, robię backup wszystkich danych, a następnie ustawiam synchronizację samych kontaktów w taki sposób, by synchronizowały się w jedna stronę – do kontaktów Windows. Sprawdzam folder kontakty w Windowsie: okej, są. Całość zajęła z 5-10 minut.

Teraz iPhone. Uruchamiam iTunes w wersji najnowszej – 11.coś.tam. Wchodzę w menu urządzenia i tam gdzieś klikam w synchronizację kontaktów. Wybieram kontakty Windows i uruchamiam synchronizację. Pasek przewija się szybciutko, a ja sprawdzam w telefonie czy są kontakty. Nie ma.

Okej, myślę sobie, jak nie siłą, to sposobem i zaczynam podejście drugie:

Tworzę skrzynkę pocztową w panelu sterowania z jakimiś losowymi ustawieniami serwera poczty i adresu email. Zmieniam w Blackberry Desktop Software na synchronizację z tym nowo-utworzonym folderem poczty. Synchronizuję. Okej – wszystko w Outlooku jest. Włączam iTunes i synchronizuję kontakty z tą samą skrzynką pocztową. Znów pasek postępu szybko śmiga, patrzę w telefon: pustka. Noż kur…

Chwila google’owania i już wiem: trzeba ściągnąć program do synchronizacji kontaktów i on zrobi to za mnie szybkimi kliknięciami. Google, zapisz do, szybciej, szybciej, bo biznes czeka, otwórz, uruchom, instaluje się. Okej. Zaraz będę miał.

Faktycznie – program znalazł kontakty Windows i zaczyna je kopiować 10, 20, 30, 40, 50, 50, 50… Co jest, dlaczego stoi na 50? Czytam informacje dotyczącą programu: wersja demo ma limit 50 kontaktów. Kup licencję albo pocałuj nas w trąbkę. Noż kur…!

Dobra, trzeba skasować to co przegrał i spróbować inaczej. Zawsze lepiej skasować to co nie przeszło do końca i spróbować od nowa, bo inaczej może się okazać, że nagle mamy podwójne kontakty i wtedy to już trzeba zazwyaczj kasować ręcznie… Szukam opcji w programie. No tak, oczywiście nie ma. Pewnie jak zapłacę to se będę mógł skasować. To teraz Wy pocałujcie mnie w tyłek, ode mnie nic nie dostaniecie. Wchodzę w ustawienia kontaktów w iPhone. Szukam opcji do kasowania wszystkich kontaktów. Szukam dalej… i dalej i dalej… co jest?!? Nie ma opcji kasowania wszystkich kontaktów?! Noż kur…!!! Przecież nie będę po kolei kasował każdego z osobna, kur… kur… kur…!!!

Chwila google’owania i już wiem: trzeba ściągnąć program, który ma taką opcję. O dziwo jest darmowy i działał bez zarzutu, dlatego mogę go polecić: Spring Cleaning z AppStore. Dobra, kontakty skasowane, mogę zacząć od początku.

Wracam do koncepcji Outlook + iTunes, bo na google znajduję, że iTunes 11 ma problemy z synchronizacją z Outlook 2013. Okej, zrobimy jak radzą: odinstalowuję iTunes 11, ściągam iTunes 10. Oczywiście na stronie Apple jej nie ma, trzeba posiłkować się oldapps.com albo oldversion.com. Kto by się przejmował frajerami, którym coś nie działa, – no nie, Apple? Kur… nawet Java trzyma swoje stare wersje na serwerze, bo przewidzieli, że ktoś może potrzebować starej wersji do jakichś celów (testowania exploitów, hue hue). Ale Apple ma swoją politykę: wymień wszystko na najnowsze wersje, albo radź sobie sam:  my ci nie pomożemy.

Ściągnąłem iTunes 10, skonfigurowałem opcje synchronizacji z moim Outlookiem 2013 i wszystko poszło dobrze. Całość zajęła mi kilka godzin oraz pochłonęła ogromne pokłady mojej cierpliwości i dobrego samopoczucia. Kocham Wasze produkty, Apple.

P.S. Jeśli ktoś nie rozumie mojej postawy i niezadowolenia z produktów Apple niech pomyśli sobie, że ja o produktach ich konkurencji pod kątem administracji i zarządzania myślę dokładnie to samo, co oni o swoim iPhone: to po prostu działa.